Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IZA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IZA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 czerwca 2009

do roboty!

Koniec tego dobrego, zakładamy siodełka.
Najpierw do IPiN. Potem do Buwu albo na Koszykową, ew. BN, gdyby dało się tam znaleźć Marysię. Jeśli Buw, to uprzednio IFK - sprawdzić termin egzaminu. A może można tam zadzwonić? Potem terapia. Potem do domu z powrotem do literatury. Prozy, konkretnie rzecz biorąc. Greckiej, a może łacińskiej. W zależności od tego, co urodzi się przedtem. Do maila wolno spojrzeć dopiero przed snem. Przed! I nie kładziemy się po 23, bo jutro trzeba rano wstać.

Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. Lekcję francuskiego, kochane pieniążki z kwestury, Buw i odwiedziny u wujka Czarka. A potem zęby w rękach pani Renatki i jeszcze jeden francuski na deser. A potem można już spać. Sprawdziwszy pocztę uprzednio, jakże bym mogła o tym zapomnieć...

Ewentualnie jeszcze - dziś po poczcie do kwestury, potem IFK, potem IPiN. Jutro prosto z Mariensztatu do Buwu - wygląda rozsądniej. I obiad z Czarkiem, zanim moja straszna pani zębistka dopadnie mnie w swoje szpony i uszczupli domowy budżet.

+ + + D Y S C Y P L I N A P O D S T A W Ą M I Ł O Ś C I + + +

czwartek, 4 czerwca 2009

jak to z majem było

1. Do przodu z literaturą JUŻ
- zajęcia 6, 13, 20, 27 V JUŻ!
- egzamin 6 V !!!!!!!!!!!!!!!!! SPAD NA CZERWIEC
- dramat kończę tematy !!!!!!! SPAD NA CZERWIEC

2. Do przodu z mgr JUŻ
- do 31 V piszę na brudno jeden rozdział pracy i wysyłam go dr O.
I/LUB
- załącznik z biogramami tłumaczy (to wersja light na wypadek nadmiaru bodźców okołoegzaminacyjnych). SPAD NA CZERWIEC

3. Szukam klepek brakujących JUŻ
- terapia 5 7 12 14 19 21 26 28 JUŻ
- 5 V dr K JUŻ
- 5 V badania (TSH) JUŻ
- 12 V dr K (wyniki)
JUŻ
- 15 V dni otwarte w LP Katowicka 18 JUŻ
- 26 V wtorek dr K 11:30 lub wcześniej JUŻ
- 29 V piątek p. Mirka!!! JUŻ
- 29 V piątek dr Olbryś 17:20 JUŻ
- dzwonię do Ewy JUŻ
- zapisuję się do endokrynologa (terminy!) SPAD NA CZERWIEC
- oraz do psy tamże (terminy!) JUŻ
- i/lub na Andersa (13 V) , JUŻ ale mało skutecznie, SPAD NA CZERWIEC

4. I napełniam skarbonkę żeby było za co szukać JUŻ
- !!! zaległe papierrrrrrry (spad spadów) do 3 V JUŻ
- !!! tel do cioci Staszki (jw) JUŻ
- w długi weekend przygotowuję Bodzanów JUŻ
- oraz tłumaczę obiecanego Heschla dla Czarka
- papierrrry FC zanim się zrobią zaległe (raport + program)
- 8-15 V styp MISH odbieram JUŻ
- 9 V (sobota) Bodzanów cz. 2 JUŻ
- 12 V max styp 2 zanoszę papierek JUŻ
- lekcji in potentia 32 (a in actu 14, czyli mniej niż 1/2): JUŻ
- x. Paweł 4 8 11 15 18 22 25 29 JUŻ
- Monika 4 11 18 25 JUŻ
- Robert 6 7 13 14 (20) 21 27 28 JUŻ
- portugalski 7 14 21 28 JUŻ
- Ewa 5 8 12 15 19 22 26 29 JUŻ

5. Last but not least, nie umieram od wydarzeń okolicznościowych i innych zaplanowanych katastrof dziejowych JUŻ
- Bodzanów cz. 2 JUŻ
- egzamin z literatury lub jego brak (zwłaszcza ten brak niestety) JUŻ

środa, 3 czerwca 2009

azymut

Znów zgubiłam właściwy azymut. Jeszcze jeden detour po drodze. Ale już-już-już dzielnie próbuję odzyskać właściwy kurs. Pomóż mi, panie Boże niewierzących heretyków... Prooooooszę. Chciałabym:
  • Uzyskać absolutorium w lipcu.
  • Złożyć pracę 1 września.
  • Przygotować lektury na egzamin i biurokrację.
  • Obronić się w terminie, czyli max. 30 września.
To jest plan maximum, boję się że coraz bardziej niewykonalny.
Bardziej realistycznie wygląda wersja optimum:
  • Uzyskać absolutorium w lipcu lub do 15 września (jeśli zostanie mi jakiś egzamin na wrzesień, ale to max jeden!!! a najlepiej w ogóle... i NIE walkowerem).
  • Złożyć podanie o przedłużenie studiów o 3 miesiące.
  • Złożyć pracę we wrześniu.
  • Przygotować lektury na egzamin i biurokrację.
  • Obronić się w październiku.
  • Pochwalić się tym faktem pani M. zanim wyjedzie i odtańczyć z nią taniec radości ;-))
Wolałabym za to uniknąć wersji minimum, ale jak się zdarzy, to dopust boży.
  • Uzyskać absolutorium do końca września.
  • Złożyć podanie o przedłużenie studiów o 3 miesiące przed 30 września.
  • Złożyć pracę w październiku.
  • Przygotować lektury na egzamin i biurokrację.
  • Obronić się do końca roku.
Byle nie dłużej. Proooooooooooooooooooooooszę... panie Mojsze Rabejnu, słyszy Pan? Obiecuję, że ze swojej strony dołożę w tym kierunku wszelkich starań. A zwłaszcza obiecuję, że jeśli jak dotąd starania te będą przybierały formę iść-i-padać to nie będę zapominać o ciągu dalszym, czyli z-padłych-wstawać. I tego się trzymać, bo-tego-trzymać-się-trzeba. Nie wiem tylko, ile czasu musi za każdym razem upłynąć od rozbicia nosa do wstania z podłogi. Mógłby Pan sprawić, żeby było go jak najmniej? Bo czas czuchra, naprawdę, time limited coraz bardziej. A ja się tym coraz bardziej stresuję.

Azymut zatem. Na Santiago. Dixi.
Dziś uporządkuję notatki z prozy i epiki/liryki i zaplanuję pracę na ten tydzień. A potem spróbuję ten plan zrealizować, zamiast efektownie i piruetem znowu upaść na nos. A Pan mi, Panie Boże, uprzejmie w tym pomoże, n'est-ce pas?

sobota, 23 maja 2009

WRESZCIE PO RAZ ÓSMY!!!!!!

Ha. Udało się! A znów się nie zanosiło... najpierw kalendarz nie sprzyjał bardzo, potem pogoda w sobotni poranek okazała się być lekko beznadziejna.... co w rezultacie wyszło nam na dobre. W końcu to jednak Ania dowlokła się do mnie, a ja w oczekiwaniu na nią zainstalowałam nawet office i open office i proofingi w tymże... W sumie wyszło całkiem produktywnie. Przeczytałam do końca Fedrę i jeszcze potem zrobiłam z niej notatki. A wieczorem notatki ze wstępu Podbielskiego do poetyki. Tak trzymać, dobrze jest!

piątek, 22 maja 2009

Fedro, och Fedro!

Droga do Buwu zaprawdę długą była. Rano fr z Ewą. Potem na piechotę Nowym Światem. Genialny pomysł zapisania się na USG tarczycy w alfie - zrealizowany. Jeszcze genialniejszy - spontanicznego pójścia na jogę na Foksal - takoż. W dodatku ekstra ta joga. Wychodząc z jogi niestety upłynniam 110 PLN w sklepie-galerii obok. Ehh. Wszystko z przeceny, wszystko okazyjne: dwa notesy po 15 zeta każdy, jeden z okładką z ziarenek kawy, drugi z kory, serwis do herbaty za 60 pln, to przecież wyjątkowa okazja, i czarka z łupiny kokosa. Niezbędne mi to wszystko jest. W dodatku nie mam się jak zabrać, więc zostawiam u pani i umawiam się że odbiorę za tydzień. Oraz opowiadam pani o targach w Lizbonie i już prawie ją przekonuję, że muszą na nie pojechać, a miminie ze sobą wziąć. Maniaaaaaaaaaaaaaa. Zakaz wstępu na targi w związku ze związkiem. Z Foksal po drodze na UW wstępuję do naleśnikarni. Uwalniam trzy książki, zabieram do torby ekologiczny talerz z otrębów dla Szczeża.

Wreszcie docieram do BSS na UW i nawet udaje mi się to przed zamknięciem. Pan drukuje ZUA od ręki. Azymut: Buw. W tymże najpierw załatwiam sprawę książek Ani: oddaję, notuję zawrotną kwotę, idę do reklamacji podpytywać o treść podania. Potem z Fedrą zalegam na trawie, dzwonię do taty, że będę tu czytać. A następnie patrzę w niebo i zmieniam zdanie. Jednak do domu, bo zaraz lunie. Pada po kropelce - do domu dojeżdżam, jestem tak zmęczona, że nic tylko paść. Fedry przeczytałam w sumie ze 30 stron, nie więcej. Mówiłam już gdzieś, że mania męczy, prawda? Męczy, zaiste.

Ojciec dzwoni, umawiamy się na Powązkach. Spacer w deszczu na imieninz Babci Hali. Umyłam grób Babci i Izy, błogosławiony deszcz, a Miś nawet za bardzo nie marudził. Rozstawiliśmy chryzantemy po kątach, wiśniową u Joasi, rudą u Izy, żółtkę u Babci i drugą rudą u wujka Witka. Azymut: dom. Stajemy na Burakowskiej, oprowadzam tatę po tajemniczym ogrodzie, prowadzę do Red Onion i pokazuję dobra wszelakie. Podobało się! Wreszcie doczłapujemy do domu z paką pod pachą. Do wieczora Miś walczy z materią elektroniczną, a ja robię jeść: makaron z cukinią i pomidorami, mniam mniam. Jej, jak ja dawno niczego nie ugotowałam! No i potem jak zwykle, czyli ja padam na nos, a tata już zaraz wychodzi. Nie jest źle, kładę się ciut po 23. Z działającym ruterem i nowiutkim monitorem, na którym udało się osiągnąć właściwą rozdzielczość. Do przodu!

czwartek, 21 maja 2009

aj laf axer

Czytając lektury do egzaminu z dramatu, w axerowej ksiązce "filolog w teatrze" przeczytałam, a raczej pochłonęłam rozdział o konstrukcji (lub raczej de-) prologu do Fedry Seneki. I przy całej intensywności maniakalnego odbioru świata, emocji i wrażeń estetycznych stwierdzam definitywnie: to jest GENIALNE. Mam ochotę rzucić wszystko, ściągnąć z netu tekst łaciński, usiąść z polskim obok, zamiast obrusu rozłozyc sobie mapę a obok odpalić na kompie zdjęcia z Piazza Armerina.......... Panie profesorze, to się panu udało. Żałuję, ze nie pochodziłam kiedyś na zajęcia "czytelnik jako aktor". Zabawa jest przednia a tekst ozywa. Gratiam tibi ago.

No ale nie. Będę się uczyć do egzaminu, a po mapie pojezdze sobie palcem kiedys tam. Moze zrobie ten prolog na egzamin mgr? Generalnie wczorajszych wybryków z panem Lechem juz jak na jedną manię wystarczy. Idę czytać Fedrę po polsku i artykuł Wesołowskiej.

środa, 20 maja 2009

wreszcie śśśroda

Nauczenie pana Lecha alfabetu jidysz oraz uświadomienie mu gdzie leży Birobidżan należało do czynności niezbędnych. No ale DOTARŁAM na zajęcia Krzysztofa i skserowałam dwa artykuły o Fedrze. Mania jest, ale nie jest źle!

wtorek, 19 maja 2009

po resecie

do Ewy tel 6701336

Zadzwoniłam. Dodzwoniłam się. Załatwiłam. Juhu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Z listy spraw do załatwienia spada więc:
- zapisanie się do alternatywnego psychiatry w ramach NFZ,
- dowiedzenie o możliwość terapii w ramach NFZ (np. w przychodni vitamed takowa jest, takoż w IPiN na Sobieskiego, i jeszcze w paru miejscach w Warszawie, np. w NZOZie na Andersa czy PZP przy szpitalu czerniakowskim, tudzież na Dolnej 42............) i
- ginekologggggg (cóż za pociągająca perspektywa)

Na uaktualnioną listę wskakuje za to:
- pójść do BSS po aktualne ZUA (max 28 V, czyli do przyszłego czwartku)
- 29 V przyszły piątek, 17:20, dr Olbryś (odwołać xiędza!!)
- 3 VI środa 19:15, dr Rogowski

Dzielna dziewczynka. Pozostaje tylko załatwić rzecz do końca, czyli nie zapomnieć nieszczęsnego ZUA i trafić odpowiedniego dnia w odpowiednie miejsce.

poniedziałek, 4 maja 2009

długi weekend i pracy świętowanie

Do egzaminu z epiki i liryki

  • czytam Odyseję ks. I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, X, XI, XII JUŻ

Do pracy

  • uzupełniam excelową tabelkę z dzienniczków JUŻ prawie
  • piszę raport FC XI-IV JUŻ prawie
  • piszę raport FC V-X 2008 JUŻ prawie

Dla siebie

  • dziubdziam case study JUŻ
  • czytam coś nie do szkoły JUŻ
  • kończę kwiatka niebieskiego i irysa JUŻ

Do poprawki (za ambitnie?)

  • czytam Odyseję ks. XIII, XIV, XV, XVI, XVII, XVIII, XIX, XX, XXI, XXII, XXIII, XXIV
  • czytam do końca Teogonię i Prace i dni
  • czytam notatki z Homera, Hezjoda i liryki (dziewczynki i moje)
  • czytam i robię notatki z Danielewicza

do natychmiastowej poprawki – emergency – wysyłam max w poniedziałek 4 V

  • program FC Robert XI-IV
  • dopisać w domu wyniki testu (taxi+raport) w raporcie

i do końca tygodnia (8 V)

  • program Robert V-XI
  • Planuję Bodzanów

czwartek, 30 kwietnia 2009

jak to z kwietniem było

1. Nie umieram od wydarzeń okolicznościowych OK
(referat, co go nie było, rozmowa z Su o lekturach w 2 częściach, pożegnanie z p. Ireną, święta!! w Boguchwale, warsztaty w Bodzanowie... dużo tego było, i łatwo nie było, ale przeżyłam; za to mało co poza tym niestety...)

4. Szukam klepek brakujących OK
(terapia x7, p. Irena, dr K+Ż)

3. Do przodu z literaturą -/+
(zajęcia 8 IV, primaaprilisowy referat, umówiłam się na egzamin u MZ)

5. I napełniam skarbonkę +/-
+ styp ok, drugi styp czeka
+ PIT
+ lekcje na 87%
+ raport marcowy
+ mail Robert PO KL zaległy
+ mail do FC i termin na papiery
- reszta papierów AWARRRRIA
- lekcje Ow 13%, z czego 10% OwNP!!

WPADKI
nie byłam na zajęciach 1 (CM), 22 i 29 IV i nie przeczytałam Tukidydesa zamiast odpuszczonych zajęć w prima aprilis
!!! 2x odwołałam rano lekcję - z Ewą 3 IV, lekcję z Robertem i portugalski 23 IV

KWIETNIOWE SPADY do poprawki
trzeba koniecznie ruszyć mgr
i poczytać do egzaminu 6 V
i pojawić się na zajęciach z literatury
odebrać klucze w towerze

MARCOWE SPADY na kwiecień a teraz NA MAJ
  • mgr
    • BUW stare druki obejrzeć!
    • i dane o tekstach-widmach
    • kończę załącznik z tekstami
    • BUW czytelnia (Łoś)
    • tworzę roboczy plan pracy
  • kochane pieniążki przyślijcie rodzice
    • dzwonię wreszcie do ciotki Staszki!!!!!!!
    • styp MISH odbieram
    • i z wieży
      • raporrrrt OTA zaległy barrrrdzo
      • książki oddaję
    • !!! papierrrry FC do 3 V
      • raporrrt IV-X
      • prrrrogram XI-III
      • następny rrraport XI-III
      • kolejny prrrrogram IV-X

cele na czwartek

legenda b.z. ostatni kwietnia dzień, więc spady spadną na marzec. Tfu, na maj... nie może spaść PIT ani mail o PO KL. Im mniej spadnie reszty, tym lepiej mi na duszy będzie.
  • OK wciąż NIE łapię doła, jutro wolne!
  • OK mail do Roberta PO KL(spad)!
  • OK liczę i wypełniam PIT!!!
  • OK wpadam na Andersa 29/244 po drodze
    • + dr Jarczewska - not possible
    • + p. Wisława Bieniak - neither; za to zapisałam się do psy na 13 V
  • OK 11 - PT
  • OK drukuję i sprawdzam PIT
  • + odbieram styp przed 13 w kwesturze --> nie, bo 8-15 maja
  • + nr konta na MISH? --> bez sensu
  • telefon Staszkaaaaa (spaaaad) !!
  • raport FC (spaddddd).....
  • dzwonię do Ewy (terminy!) 473 89 37 (?)
    • zapisuję się do endokrynologa (tyrologa?)
    • oraz do psy
    • a może też gin przy okazji
  • coś skubnąć do mgr??
    • kończę załącznik z tekstami
    • czytam do końca Hezjoda
  • OK 19 - terapia
  • OK tu max. wysyłam PIT!!!
No i jak? PIT wysłany, w dodatku przed 22 - to już victoria! W dodatku wypełniłam go na kompie programikiem GW i tym samym odkryłam, że jest to dużo przyjemniejsze. Z newralgicznych spadów - wreszcie poszedł mail do Roberta o PO KL. Portugalski ok, na terapii byłam. Z listy B - obniuchałam ZOZ na Andersa i zapisałam się do psy. Może przeżyję kolejną przypadkową wizytę... może się uodpornię... a może pani okaże się w dechę? Tak czy inaczej, jak nie posprawdzam, to nie będę wiedziała. Byłam też w kwesturze, ale pieniędzy nie dali, bo nie ten dzień miesiąca. Podreptać tam między 8 a 15 maja trzeba. Czyli np w przyszły piątek. Za to pani mnie uradowała informacją, że styp dają jeszcze za lipiec. Juhu! Coś szanowna Fortuna dla mnie ostatnio łaskawa jest, odpukać.

na maj spadają
  • telefon Staszkaaaaa (spaaaad) !!
  • raport FC (spaddddd).....
  • styp kwestura 8-15 V
  • dzwonię do Ewy (terminy!) 473 89 37 (?)
    • zapisuję się do endokrynologa (tyrologa?)
    • oraz do psy
    • a może też gin przy okazji
  • coś skubnąć do mgr??
    • kończę załącznik z tekstami
    • czytam do końca Hezjoda

środa, 29 kwietnia 2009

cele na środę

  • OK NIE łapię doła
  • !!! PIT wypełnić, łamiąc tradycję!
  • telefon Staszkaaaaa! (spad)!!
  • mail do Roberta PO KL(spad)!
  • raport FC (spaddddd).....
  • 11:30 - literatura
  • OK research PKP w kwestii Żarek
  • OK 18 - FR Monika
  • dzwonię do Ewy (terminy!) 473 89 37 (?)
    • zapisuję się do endokrynologa (tyrologa?)
    • oraz do psy
    • a może też gin przy okazji
  • i/lub na Andersa (terminy!) 22 831 49 96
    • dr Jarczewska
    • p. Wisława Bieniak

wtorek, 28 kwietnia 2009

cele na wtorek

legenda jak wczoraj.
  • OK !! przed 8 mail do FC (spad)
  • OK 8:30 - FR Ewa
  • OK odebrać wełnę z chłodnej?
  • !! dzwonię do ciotki Staszki (spad)
  • mail do Roberta PO KL
    • OK piszę wypracowanie
    • i wysyłam je
  • raport FC
  • dzwonię do Ewy (terminy!) 473 89 37 (?)
    • zapisuję się do endokrynologa (tyrologa?)
    • oraz do psy
    • a może też gin przy okazji
  • i/lub na Andersa (terminy!) 22 831 49 96 albo wpadam tam po drodze? 29/244
    • dr Jarczewska
    • p. Wisława Bieniak
  • OK 15:30 - terapia
  • OK potem - CioGo i szczeżujski mlecz
  • OK last but not least NIE łapię doła
Z maniakalnie niezaplanowanych zboczeń z kursu - zrobiłam szczeżujskie zakupy pod Halą, gdzie oprócz uzasadnionego zielska w mało uzasadnionych ilościach udało mi się kupić tylko parę pasiastych zakolanówek (13 PLN), wściekle zielone rajstopki w kolorze wiosny (8,5) i pęczek krzywych róż (10). Uprzednio zaś upłynniłam na wełnę 60 PLN miast zaplanowanych 40. Czyli z wyjętych po drodze na Chłodną 120 zł, które po dodaniu do uprzednio posiadanych 20 miały starczyć na wełnę, terapię i jeszcze zostać 30 w portfelu - oczywiście nie zostało nic. Tjaaa. Na tym polega mania. Post factum uświadomiłam sobie, że zakupy też trochę bez sensu w perspektywie mlecza, ale trudno - będzie miała Ruda ucztę, a może i dla mnie coś skapnie. Byłam u mamy i dałam się nakarmić kluseczkami, dzwoniąc do Wuja Mara. W domu nie miałam już siły usiąść do kompa, pocieszyłam się chwilę wełną i padłam na 40 minut zamknąć oczy. Czemu, uch czemu ta mania jest taka męcząca?

Wracając od pani Marysi zaliczyłam 1) cepelię i 'błyskotliwą' pogawędkę z mało rozmowną panią, plus obejrzałam dogłębnie bolesławce wszelakie, tornistry i torebki oraz genialną wystawę na piętrze; 2) Sarenkę - takoż torebki, acz szybciej i wreszcie 3) papiernik, w którym udało mi się zostawić jedynie 20 PLN zyskując w zamian wymazywacz do atramentu niebieskiego i drugi do różowego oraz naboje w kolorze różowym, turkusowym i brązowym. Co biorąc pod uwagę fakt że pióra w rękach nie miałam od jakichś 4 lat było mi zaiste niezbędne. Potem jeszcze oświadczyłam się pani w sprawie pracy i byłam w tej kwestii tak przekonująca, że pani wpadła na pomysł hurtowni szukającej pracowników i dała mi na nią namiary. Tjaaaaa. Na tym też polega mania, choć pani M. okrutnie dziś zaprzeczyła mojemu samozadowoleniu z prezentowanej elokwencji i zdolności perswazyjnych, twierdząc, że jest to raczej moje odczucie niż fakt. Że ona ma wrażenie, że gada do ściany, bo ja nadaję jak nawiedzona i ani jej nie słucham, ani nie daję dojść do słowa, tak bardzo jestem przekonana o słuszności swoich poglądów i tak mi zależy, by ją przekonać. Hm. I na tym również p0lega mania.

A z drugiej strony, gdy jej mówię, że jestem na lekkiej górce, natychmiast próbuje zaprzeczyć. W drodze powrotnej dopada mnie myśl nie bardzo oryginalna, że - podobnie jak z depresją - tego doświadczenia chyba nie da się opowiedzieć komuś, kto na własnej lub partnera / rodzica / dziecka skórze sam nie przeżył. Czego generalnie życzyć nie należy. Czyli pogodzić się ze świadomością, że 'normalsi' zwyczajnie nie mają szansy (możliwości) mnie zrozumieć? Że mogą mi tylko wierzyć, gdy opowiadam - lub nie? Że cierpienie jest prawdziwe? Że to nie brak woli i inna ucieczka przed odpowiedzialnością? Pewnie co drugi w to nie uwierzy. A jednak tak jest i to jest moja prawda. Trudne to..........

Potem jeszcze spacer piechotą od metra Wawrzyszew do wuja. Przedreptałam dziś w sumie ładnych parę kilometrów, wbiegłam na czwarte piętro po schodach, nie wspominając o sprincie, jaki uprawiają moje szare komórki od 3 nad ranem na nogach. A z listy spraw zaplanowanych kilka wciąż nietkniętych, w tym z kategorii emergency telefon do Staszki - ważny i zaległy bardzo i również z listy A - mail PO KL i raport FC. Poważne problemy z goal oriented activity - to też wyznacznik manii. Jestem cholernie zmęczona.............................
i... jak zawsze boję się switcha w drugą stronę.....................................

Bądź błogosławiony Panie, Boże nasz, Królu Wszechświata, który dajesz odwagę wątpiącym, nawet jeśli modlą się do Ciebie nie wiedząc, czy wierzą. Proszę, poproś ode mnie aniołów, by wzięli mnie na ręce, proszę, bądź moim cieniem, by nie poraziło mnie słońce za dnia ani księżyc wśród nocy. Pozwól mi schronić się w cieniu twoich skrzydeł i uwierzyć, że będziesz czuwał nad moim wyjściem i powrotem, teraz i po wszystkie czasy. Że będę chodzić po wężach i żmijach, a lwa i smoka podepczę. Niech mnie Twój dobry duch prowadzi po bezpiecznej równinie. Głośno wołam do ciebie, a ty mi proszę odpowiedz ze swej świętej góry. Nie bój się, robaczku Jakubie - Bądź dla mnie skałą schronienia, warownią która ocala. Pozwól odchodzić i wracać do ciebie jak syn marnotrawny. Ofiarą bowiem ty się nie radujesz, a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz. Boże, moją ofiara jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem ty, Boże, nie gardzisz. Panie, okaż Syjonowi łaskę w swej dobroci, odbuduj mury Jeruzalem........ Amen, czyli enter, jak mawiała pani Profesor.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

i po poniedziałku

z rubryki "nie ma zmiłuj"
raporrrt nr 1 i mail - OK
PIT - jeszcze poszukam - OK
raporrrrt nr 2 i mail

z listy A
brak doła - OK
lekcja - OK
omawiam PO KL z Martą - OK
zdobywam telefon do Staszki - OK
jeszcze trzeba zadzwonić!!

Z listy B próbowałam dzwonić do Ewy i na Andersa, ale nieskutecznie, czyli rezultatu brak. Do Ewy trzeba zadzwonić wcześniej, a na Andersa może prościej się przejść? Spoza list - spędziłam pół dnia w necie, a nawet cały. Pogadałam z Kasią. Jadłam jak człowiek a nie anorektyczka.

Hm. Bilans niby nie ujemny, ale żeby specjalnie dodatni to też nie powiem. Może jeszcze znajdę te PITy chrzanione, a jutro rano wysmażę nieszczęsny mail? Wtedy byłabym w plecy tylko o tel do Staszki... a jak z nią pogadam, to mnie będzie mniej odrzucać od raportów, bo przecież to acting-out strachu ewidentny. Tak przynajmniej będę miała jasność. Tak czy siak, te papiery im zrobić trzeba, niezależnie od kasy nieszczęsnej.

cele na poniedziałek

!! nie ma zmiłuj, ważne i megazaległe
to koniecznie
to jak zostanie mi czasu
  • OK NIE łapię doła
  • OK 9 - FR x. Paweł
  • cholerrrrrne papierrrry
    • OK tuuuu
      • OK !! raporrrt marzec
      • OK wysyłam ten raport
      • OK raport kwiecień
    • i taaaaam
      • przynajmniej odpowiadam na mail przed 16
      • !! raporrrt lato
      • wysyłam ten raport i deklaruję że resztę dostaną do końca tygodnia
      • plan zima
      • raport zima
      • plan lato
  • ciotka Staszka!!! bo mnie zamkną cholera jasna albo zbankrutuję
    • OK numer od Marty 698 613 266
    • i użytek z tego numeru robię!
  • OK umawiam się z Martą i Lipką na rozmowę o PO KL (może wt? ew. dziś albo przez telefon, środa nie mam jak a czwartek to za późno) - przez telefon
  • piszę mail do Roberta FC o ustaleniach z Martą
  • dzwonię do Ewy (terminy!) 473 89 37 (?)
    • zapisuję się do endokrynologa (tyrologa?)
    • oraz do psy
    • a może też gin przy okazji
  • i/lub na Andersa (terminy!) 22 831 49 96
    • dr Jarczewska
    • p. Wisława Bieniak

  • !!! szukam koszulki z PITami

i na ostatni tydzień kwietnia

Jak mi już tak dobrze idzie w pobodzanowskiej manii, to może jeszcze zaplanuję ten tydzień. Bo w zasadzie co to za podsumowanie kwietniowych dokonań na cztery dni przed końcem kwietnia? Jeszcze nie wszystko stracone. Spróbuję zmniejszyć choć trochę rozmiar punktu pt "WPADKA". A zatem:

1. OK Nie umieram od wydarzeń okolicznościowych i innych zaplanowanych katastrof dziejowych
- zasadniczo już nic się nie powinno wydarzyć, ale nie umieram i próbuję nie złapać postmaniakalnego doła lub nie dać mu się za bardzo usidlić

4. OK Szukam klepek brakujących
OK - terapia 28 wt 30 czw
- dzwonię do Ewy, zapisuję się do endokrynologa (terminy!)
- oraz do psy tamże (terminy!)
OK - i/lub na Andersa (terminy!)
OK - CioGo i szczeżujski mlecz 28 wt!

5. I napełniam skarbonkę żeby było za co szukać
OK - raporrrrrt nieszczęsny
OK - mail z raportem
OK - mail do FC z pokajaniem się
OK - PIT !!!!!
OK - x. Paweł 27 pon
OK - umawiam się z Martą i Lipką (może na wt?)
OK - Ewa 28 wt
OK - mail do Roberta FC o PO KL (do śr)
OK - Monika 29 śr
OK - portugalski 30 czw
- rrrreszta papierrrrrów
- dzwonię do cioci Staszki!!!
- styp MISH odbieram albo donoszę im nr konta

2. Do przodu z mgr
- kończę załącznik z tekstami

3. Do przodu z literaturą
- zajęcia 29 śr
- czytam do końca Hezjoda

Co w przełożeniu na dni tygodnia przedstawia się następująco:


PONIEDZIAŁEK
  • OK NIE łapię doła
  • OK 9 - FR x. Paweł
  • cholerrrrrne papierrrry
    • tuuuuu
      • OK raporrrt marzec
      • raport OTA
    • i taaaaam
      • OK mail i ustalam termin
      • raporrrt lato
      • plan zima
      • raport zima
      • plan lato
  • dzwonię do cioci Staszki bo mnie zamkną albo się nie wypłacę!!!
  • OK umawiam się z Martą i Lipką na rozmowę o PO KL (może wt? ew. dziś albo przez telefon, środa nie mam jak a czwartek to za późno)
  • dzwonię do Ewy (terminy!)
    • zapisuję się do endokrynologa (tyrologa?)
    • oraz do psy a może też gin przy okazji
  • i/lub na Andersa (terminy!)
    • dr Jarczewska
    • p. Wisława ?
  • OK !!! szukam koszulki z PITami

WTOREK
  • OK NIE łapię doła
  • OK 8:30 - FR Ewa
  • potem - styp odbieram w kwesturze i/lub donoszę nr konta na MISH
  • OK potem - Ingafor dziewczyny? albo przez tel PO KL dla FC
  • potem - najlepiej od razu mail do Roberta
  • OK 15:30 - terapia
  • OK potem - CioGo i szczeżujski mlecz

ŚRODA

  • OK NIE łapię doła
  • OK tu max mail do Roberta PO KL
  • 11:30 - literatura
  • OK 18 - FR Monika !!!
  • OK tu max znaleźć PITy

CZWARTEK
  • OK wciąż NIE łapię doła, jutro wolne!
  • OK 11 - PT
  • potem - Buw?
    • kończę załącznik z tekstami
    • czytam do końca Hezjoda
  • odbieram klucze
  • OK 19 - terapia
  • OK tu max wypełniam i wysyłam PIT!!!!

niedziela, 26 kwietnia 2009

cele na maj

1. Do przodu z literaturą
- egzamin 6 V !!!!!!!!!!!!!!!!!
- zajęcia 6, 13, 20, 27 V
- dramat kończę tematy !!!!!!!

2. Do przodu z mgr
- do 31 V piszę na brudno jeden rozdział pracy i wysyłam go dr O.
I/LUB
- załącznik z biogramami tłumaczy

3. Szukam klepek brakujących
- terapia 5 7 12 14 19 21 26 28
- 5 V dr K
- 5 V badania (TSH)
- dzwonię do Ewy, zapisuję się do endokrynologa (terminy!)
- oraz do psy tamże (terminy!)
- i/lub na Andersa (terminy!)

4. I napełniam skarbonkę żeby było za co szukać
- w długi weekend przygotowuję Bodzanów
- oraz tłumaczę obiecanego Heschla dla Czarka
- 9 V (sobota) Bodzanów cz. 2
- 12 V max styp 2 zanoszę papierek
- styp MISH odbieram albo donoszę im nr konta
- x. Paweł 4 8 11 15 18 22 25 29
- Monika 4 11 18 25
- Robert 6 7 13 14 20 21 27 28
- portugalski 7 14 21 28
- Ewa 5 8 12 15 19 22 26 29

5. Last but not least, nie umieram od wydarzeń okolicznościowych i innych zaplanowanych katastrof dziejowych
- Bodzanów cz. 2
- egzamin z literatury

Lekcji zaplanowanych 32 + Bodzanów.
Ciekawe, ile z tych 2084 wyjdzie.
Terapia 8x =560 + leki 150 = 710

Prawie po raz ósmy

Dobre chęci były, po obu stronach. Okoliczności nazwijmy to - wyższe, lub też niższe. Sama na placu boju nie bardzo się posunęłam do przodu, ale za to zrobiłam Dużo Pożytecznych Rzeczy. Np. schowałam słowniki do biblioteki po wczorajszych warsztatach, a to oznaczało konieczność definitywnego jej przemeblowania (dlaczego to działa tak, że wyjąć książkę można zawsze, ale włożyć z powrotem już niekoniecznie? kto podkrada miejsce na półkach?). Dawno to już trzeba było zrobić, i na chwilę jest ładnie i nic nie spada znikąd na głowę. Powiesiłam na biegunach sprawozdanie z dnia wczorajszego. I sprzątnęłam chlewik króliczy (sic!) z wymyciem kuwety (sik!) włącznie, wyniosłam śmieci (sic, sic, sic!) i pobawiłam się dla odmiany tym razem w ogrodniczkę. Na świeżym powietrzu. Oraz uwaga uwaga przed chwilą zapłaciłam zaległe rachunki, te bardziej (z pogróżkami) i te mniej (kwietniowy telefoniczny, tylko 2 dni po czasie!). Nie zapomniałam też łyknąć prochów i się nakarmić całkiem a całkiem pożywną strawą, co za sprawą Lipki znalazła się w piątek mojej lodówce. Aaa, last but not least: odbyłam telefoniczne konferencje z każdym z rodzicieli oraz z wyżej wspomnianą Lipką i do tego imieninowo ścignęłam wuja Mara, składając w imieniu Szczeżujstwa zamówienie na mlecza. Gdyby mi się jeszcze raport towerowy napisał, to mimo braku postępów naukowych byłabym dniem dzisiejszym w pełni usatysfakcjonowana. Miłe, drogie Samosię...?

sobota, 18 kwietnia 2009

Po raz siódmy

No właśnie. Byłyśmy, obie. A. tfurczo, ja mniej. Ale przeczytałam kawałek Teogonii i dowiedziałam się, że Afrodyta tak naprawdę narodziła się ze spermy nieszczęsnego Uranosa, a Medea znaczy tyle, co man's genitals. Hm. Jak to ujęła A. - chujka? Naprawdę?

środa, 8 kwietnia 2009

wreszcie tendencja zwyżkowa

Bo dziś dla odmiany udało mi się dotrzeć na zajęcia z literatury i był to Krzyś. Na tapecie Sofokles i Król Edyp, którego czytałam w dodatku. Przegapiłam Agamemnona, ale też go czytałam. I sprawdzian z pojęć mnie ominął, ale dostanę drugą szansę na zajęciach najbliższych. Postaram się ich NIE ominąć. A za dzisiaj - juhu!